Jestem przekonana,że każda z nas posiada w łazience kosmetyki bez których nie może się na co dzień obejść! Są to produkty do których wraca się zawsze, a czasem nawet z wielką pokorą po nieudanym romansie z nowością, którą testowałyśmy 😉 Ja również mam swój ulubiony zestaw. To moja kosmetyczna baza, która pomogła mi już w wielu sytuacjach i sprawdza się przy każdym wyjeździe. Ta baza daje wielkie poczucie komfortu, gdyż nie trzeba długo zastanawiać się co wrzucić do kosmetyczki lub jakiego kosmetyku dziś użyć.

hydrolat

Olejek ze słodkich migdałów

Jest ze mną już od dłuższego czasu. Olejek migdałowy świetnie sprawdza się jako kosmetyk „stacjonarny” jak i wakacyjny. Jego wszechstronne zastosowanie powoduje, że nie obawiam się braku kremu, odżywki do włosów, czy balsamu do ciała. On to wszystko zastępuje! Daje cudowny efekt wygładzenia skóry, koi wszelkie zmiany alergiczne, czy poparzenia słoneczne. Na co dzień stosuję olejek zamiast balsamu do ciała. Służy mi również do olejowania włosów – nadaje im niezwykłej miękkości i blasku. Wieczorami wcieram olejek w skórki oraz paznokcie w celu ich odżywienia. Nie stosuję dzięki temu kremów do rąk. Dla mnie to bardzo uniwersalny olejek i zamierzam zawsze mieć go w swojej łazience.

olejek ze słodkich migdałów Najel – tłoczony na zimno 80ml z certyfikatem Ecocert – klik

olejek migdałowy

Olej kokosowy

Od ostatnich paru miesięcy olej kokosowy stale gości na mojej łazienkowej półce. To mój demakijażowy hit, który radzi sobie nawet z najcięższym do zmycia tuszem. Nie wyobrażam sobie demakijażu bez niego – jest pierwszym krokiem w wieczornej pielęgnacji (najpierw stosuję olej kokosowy, potem resztki makijażu domywam płynem micelarny,a na końcu myję twarz żelem). Choć ostatnio kusi mnie olejek do demakijażu z Resibo 😉

olej kokosowy tłoczony na zimno 450ml Olvitaklik

olej kokosowy

Hydrolaty

Od kiedy po raz pierwszy zastosowałam wodę różaną, to hydrolaty już na zawsze pozostały ze mną. I choć staram się cały czas testować nowe (aktualnie jest to hydrolat z drzewa herbacianego), to zawsze będę wracać po hydrolat z róży damasceńskiej i z kwiatów pomarańczy. Wody kwiatowe stosuję tuż po demakijażu jako tonik, a także przy porannej pielęgnacji do odświeżenia. Są u mnie w stałym użyciu przy robieniu domowych maseczek, gdyż rozrabiam je z glinką. Często też przelewam je do buteleczki z atomizerem i spryskuję hydrolatem twarz po ukończeniu makijażu. Zdejmuje to jego pudrowość i wygląda dużo naturalniej.

hydrolat z drzewa herbacianego 200mlklik

hydrolat z kwiatów pomarańczy Ecocert 200mlklik

Biała glinka kaolinowa

Skoro mowa o maseczkach, to nie wyobrażam sobie,by zabrakło mi białej glinki! Biała glinka i hydrolat to para idealna jako baza do moich domowych maseczek. Do tej bazy w zależności od stanu mojej skóry i humoru dodaję olejki, olejki eteryczne, błoto z Morza Martwego, glinki innego koloru, spirulinę lub inne algi. Od czasu do czasu używam glinkę białą rozrobioną z wodą do mycia zębów – z uwagi na dużą zawartość krzemionki bardzo je wzmacnia i pielęgnuje.

biała glinka kaolinklik

Mydło marsylskie

O mydełku marsylskim rozpisałam się już w innym poście – klik. Żele pod prysznic pojawia się u mnie jedynie jako dodatek urozmaicający, ale kostka marsylskiego musi być zawsze! Do mycia, do prania ręcznego. W domu i na wakacjach w wersji mini.

niezbednik

A jak wygląda Wasz niezbędnik? Bez czego nie możecie się na co dzień obejść?