Kosmetyki naturalne cenię między innymi za ich wszechstronność i dlatego też masło shea wygrywa w moim rankingu produktów wielozadaniowych. Tytuł jest mylący. Masło karite dobre jest zawsze, ale ja najczęściej powracam do niego właśnie w sezonie jesienno-zimowym.

masło shea

Zacznę od tego,że to nierafinowane wyróżnia się niezwykle otulającym, ciepłym zapachem. Coś pomiędzy wanilią a prażonymi orzeszkami. Wobec tego to sama przyjemność używać masełka w zimne wieczory! Masło shea posiada zbitą, stałą konsystencję, ale w reakcji z ciepłotą ludzkiego ciała z łatwością roztapia się. Należy je tylko krótko wyrobić w dłoniach przed aplikacją. Najcenniejsze jest to nierafinowane (nieoczyszczone z cennych składników), 100% ekologiczne i produkowane metodą tradycyjną najczęściej przez kooperatywy kobiet z Afryki (np. Ghana, Burkina Faso).

To jeden z niewielu uniwersalnych kosmetyków, który sprawdza się idealnie niezależnie od przeznaczenia. Jest w stanie zastąpić wiele kosmetyków: balsamy, mleczka, kremy, odżywki, olejki do masażu. Zawiera witaminę A i E, naturalny lateks oraz filtr przeciwsłoneczny o faktorze od 4-6 SPF. Cudownie odżywia i nawilża. Pomaga walczyć z alergiami skórnymi, minimalizuje swędzenie.

masło karite

Masło shea – do czego mi służy?

  • jako balsam w okresie jesienno-zimowym – stosuje je co 2-3 dni w celu odżywienia zmęczonej zimnem skóry całego ciała. Moja skóra jest po nim wygładzona i bardzo nawilżona, miękki oraz delikatna.
  • jako balsam po opalaniu – masło zabieram zawsze na wakacje. Łagodzi ono skórę po kąpielach słonecznych oraz chroni przed wysuszeniem przy zmianie klimatu
  • do ust – masełko przełożyłam do malutkiego słoiczka, postawiłam na stoliku nocnym i aplikuję je codziennie na wysuszone chłodem usta
  • na twarz – przynosi mi ulgę i jest dla mnie zbawieniem w czasie, gdy moja skóra jest przesuszona np. po kuracji kwasami. Stosuję je jednak od czasu do czasu, gdyż może zapychać
  • odżywka na końcówki – co jakiś czas nakładam sporą ilość na końcówki włosów na noc. Rano normalnie myję włosy szamponem
  • po depilacji – nałożone na moją podrażnioną depilacją skórę łagodzi zaczerwienienia i koi
  • jako maska do stóp – nakładam dość gruba warstwę, zakładam bawełniane skarpetki i oglądam wieczorem ulubiony film. W efekcie stopy są miękkie i delikatne.

Masło shea – właściwości:

  • nie uczula, może być stosowane przez alergików,
  • przyspiesza regenerację skóry,
  • odżywia i nawilża,
  • tworzy na skórze naturalną barierę ochronną,
  • jest bezpieczne nawet dla małych dzieci,
  • zapobiega procesom starzenia się

karite

Moje masło karite Najel posiada certyfikat Ecocert i pochodzi z mydlarni marsylskie.pl.

Można je kupić w cenie 34,99zł.

Co sądzicie o tym produkcie? Używaliście? Czy u Was sprawdza się ono tak samo dobrze?