Miesiąc bez nowej książki to miesiąc dla mnie stracony, dlatego też w nowościach stycznia znalazła się nowa lektura. Poza tym skończył mi się bardzo dobry żel do mycia twarzy Norel z kwasem migdałowym. Nie skusiłam się ponownie na ten produkt, wybrałam coś bardzo nawilżającego z uwagi na okres zimowy i wysuszające działanie kaloryferów. Poza tym trafił do mnie pewien kosmetyczny hit oraz róż 🙂 Zapraszam na nowości stycznia!

Wegan Nerd Alicja Rokicka
Książka, która przykuła moją uwagę pięknym wiosennym, roślinnym wydaniem. Autorką książki jest Alicja Rokicka znana wszystkim z bloga o tej samej nazwie. Widząc ilość zakładek, które porobiłam w książce możecie się domyślać, że przepisy bardzo przypadły mi do gustu. Są przystępne, proste i bardzo apetyczne. A zaznaczyłam jedynie te do wykonania jak najszybciej 😉 Pozycja ta cieszy oko ładnymi zdjęciami i kolorowym wydaniem. Jestem z niej bardzo zadowolona. Zabieram się do pichcenia!

Slowly Veggie
Aktualne wydanie (luty/marzec) magazynu dla wegetarian i wegan ja zwykle nie zawiodło. Zmierza ono już w stronę wiosny. Znajdziecie w nim przepisy m.in na bliny z batatów, kimchi i pizzę ziemniaczano-cebulową. Poza tym zaciekawią Was wywiady z Mają Sobczak, Mateuszem Gesslerem, czy też szefową katowickiej wegańskiej restauracji utrzymanej w duchu śląskim Nono.

Resibo Olejek do demakijażu
Już od dłuższego czasu bardzo chciałam sprawdzić ten olejek do demakijażu. Nie mogłam oprzeć się tym wszystkim pochwałom, które przeczytałam na innych blogach i w internecie. Do tej pory demakijaż zaczynałam od zmycia twarzy olejem kokosowym, więc oleje w demakijażu nie są mi obce. Jak się sprawdził Resibo? O tym pewnie za jakiś czas na blogu.
Vianek Emulsja Nawilżająca
Emulsja nawilżająca z Vianka zastąpiła żel myjący z kwasem migdałowym z Norel. Na razie mogę tylko powiedzieć,że jest to produkt dużo łagodniejszy i przez to idealnie sprawdził się w mroźnym styczniu. Emulsja się nie pieni, jest dosyć wodnista i przez to mało wydajna. Na razie bardzo przyjemnie mi się jej używa.

Róż do policzków w kremie Couleur Caramel
Róż do policzków, to produkt, który traktuję trochę po macoszemu. Kiedyś miałam wrażenie, że róże nie pasują do mojej karnacji i wyglądają sztucznie, ale za to od zawsze uwielbiałam bronzery. Teraz się do nich przekonuję, a zima to czas, kiedy stosuję je najczęściej. Z produktem w kremie nie miałam jeszcze styczności, ale to właśnie on sprawia, że wygląda dużo naturalniej na policzkach. Róż Couleur Caramel posiadam w odcieniu 65.
Mam nadzieję,że Wasze nowości z początku roku były tak samo udane! Pozdrawiam Was ciepło, Iwona.
